sobota, 19 lutego 2011

Zimowisko śląsko-krakowskie


Zima, zima… a tu zimy ni ma, czyli 1 Gromada Krakowska na zimowisku w Babicy k. Wadowic.
Na miejsce docieraliśmy 11 lutego z dwóch kierunków – słoń Hathi, dwa wilczki katowicko-mikołowskie oraz Bagheera oświęcimska nadciągnęły z pólnocnego-zachodu, natomiast krakowska część gromady wraz z Akelą przybyły ze wschodu jak mędrcy, czyli od stolicy królów polskich Krakowa.

Zaraz po rozpakowaniu i posileniu się suchym prowiantem z drogi wilczki wzięły udział w sprawnościowym torze przeszkód na sali gimnastycznej, po którym nastąpiło szereg gier zespołowych, mistrzostwa w piłkę salową, dwa ognie itp. Wilczki wykazały się zwinnością, wytrwałością oraz niezłą kondycją, chociaż starym wilkom nie można nic odmówić. Wszyscy byli zwycięzcami mimo, że niektórym udało się uzyskać nieco lepszy czas od innych. Po udanych zabawach na niepogodę Hathi zaserwował wszystkim wyśmienite spaghetti a ‘la Hathi, o które młodzi adepci pytali się jeszcze dwa dni potem. Dzień zamknęło wieczorne świeczysko, kiedy to dowiedzieliśmy się jak to było z przyjaźnią Mowgliego z małpim plemieniem Bandar-Log i co z niego wynikło. Wieczorna modlitwa oraz czytanie do snu dopełniły czasu dnia pierwszego.

Rankiem o pożywnym śniadaniu Gromada wyruszyła w teren, aby sprawdzić kondycję młodych i starych na świeżym powietrzu. Akela przygotował zestaw wyśmienitych gier terenowych, które rozruszały i nas i okoliczny las. Było więc i zdobywanie wstążek z pola przeciwnika, i mini szkoła partyzancko-wywiadowcza i pojedynek łodzi podwodnych. Wilczki podzieliły się tego dnia na szczęśliwe i czyste, to znaczy w zasadzie chyba wszystkie były szczęśliwe J. Po obiedzie trochę zajęć piłkarskich a na wyciszenie robienie figurek z masy solnej, które nawet przeżyły podróż do domu. Wieczorem na świeczysku odwiedziło nas dwóch znamienitych gości: bajarz-gawędziarz i myśliwy Buldeo oraz czarna pantera Bagheera. Pierwszy próbował wilczkom opowiedzieć najnowszy życiorys św. Franciszka z Asyżu (nie bez pewnych własnych interpretacji jak to Buldeo), a Bagheera odegrała scenę rozpalania ognia w wiosce plemienia ludzi. Co za ekspresja!

Niedziela poświęcona na Mszę świętą w pobliskiej parafii, porządki w szkole oraz zwiedzenie muzeum Jana Pawła II w pobliskich Wadowicach (nie zapominając o tradycyjnej kremówce „papieskiej”) zamykała czas wspólnego czasu spędzonego w Gromadzie.

Wspólnie wspominaliśmy jeszcze rozmowy przy stole, modlitwę na koniec dnia i zabawy, gdzie nie liczył się wiek, ale chęć wzięcia udziału we wspólnej grze J Wszyscy stwierdziliśmy, że podstawowym minusem był brak jeszcze kilku dni na pobycie razem. Wszyscy też odczuwaliśmy radość z bycia Gromadą i radość zmiany jaka się w nas dokonała.

A już niedługo Wielkie Łowy.

0 Zostaw komentarz!:

Prześlij komentarz